środa, 27 stycznia 2010

Rifoki, czyli Steve Aoki i Sir Bob Cornelius Rifo


Rifoki to najnowszy hardcore punk’owy zespół Steve Aoki i Sir Bob Cornelius znanych z electro projektu Bloody Beetroots. Jest to swego rodzaju powrót do korzeni, bowiem obydwoje przed przygodą z muzyką elektroniczną poświęcali się punk rockowi.

9. marca ukaże się ich pierwszy krążek. Materiał nagrano we Włoszech z udziałem Giulio Favero (ZU), Franz (Il Teatro Degli Orrori) & Rocco Rampino (La Quiete, The Death Of Anna Karina).

Jeden z utworów ”Sperm donor” do pobrania za darmo.



Ciekawie zapowiada się trasa koncertowa The Bloody Beetroots, na której supportować będzie nie kto inny jak Rifoki! Charakter i ekspresja obydwu projektów jest ta sama, zmieni się tylko środek wyrazu.


czytaj dalej »

poniedziałek, 25 stycznia 2010

Tracklista nowego albumu Rosetty



Wszystko wskazuje na to, że długo wyczekiwany album "A Determinism Of Morality" ukaże się na początku maja bieżącego roku. Takie informacje można znaleźć na facebooku zespołu. Kwartet umieścił tam również tracklistę następcy "Wake/Lift" wydanego w 2007 roku .

Tracklista prezentuje się następująco:

1. Ayil
2. Je N'en Connais Pas la Fin
3. Blue Day for Croatoa
4. Release
5. Revolve
6. Renew
7. A Determinism of Morality

czytaj dalej »

Nowy album Red Sparowes w kwietniu



Wraz z początkiem kwietnia ukaże się trzeci album Red Sparowes, w którego skład wchodzą członkowie między innymi Isis czy Neurosis. Krążek ukaże się nakładem wytwórni Sargent House, a zatytułowany będzie "The Fear Is Excruciating, But Therein Lies The Answer".

Album trafi na sklepowe półki 6 kwietnia. Materiał został nagrany w studio Infrasonic Sound na przełomie sierpnia i września poprzedniego roku pod czujnym okiem Toshi Kasai odpowiedzialnego za produkcję płyt takich tuz jak Melvins czy Tool. Autorem okładki jest Greg Burns. Zespół zapowiedział, że tym razem obrali nieco inny kierunek, zrezygnowali z formuły concept albumu.

Tracklista:

1. Truths Arise
2. In Illusions of Order
3. A Hail of Bombs
4. Giving Birth to Imagined Saviors
5. A Swarm
6. In Every Mind
7. A Mutiny
8. As Each End Looms and Subsides

Poniżej zapowiedź albumu.



czytaj dalej »

niedziela, 24 stycznia 2010

Wieści z obozu Cult of Luna


Ujawniona została okładka "Eviga Riket", czyli audiobooka, nad którym zespół Cult of Luna pracował przez ostatnie miesiące. Oprócz okładki, na profilu myspace zespołu umieszczona została ilustracja pochodząca z tego wydawnictwa.


Ilustracja prezentuje się następująco:


Warto również wspomnieć o nowych zdjęciach zespołu zrobionych przez Pära Olofssona.




Sesja inspirowana jest zdjęciami Sune'a Jonssona.

czytaj dalej »

Nowy projekt Jason’a Köhnen



Już jutro 25. stycznia ukaże się pierwsze wydawnictwo Porcelain Minotaurs. Płyta nosić będzie tytuł „Locust Halo”. Porcelanowy człowiek z głową byka jest najnowszym wcieleniem ikony breakcore’u i darkjazzu Jason’a Köhnen.

Całkiem niedawno światło dzienne ujrzał album The Kilimanjaro Darkjazz Ensemble – „Here Be Dragons”, któremu przewodzi Jason wraz z Gideon Kiers. Wydawać by się mogło, że w tym kierunku rozwijać się będzie dalsza kariera Kohnen’a. W pewnym sensie tak też się stało. Muzyka zawarta na krążku nawiązuje bowiem do najnowszych ambientowo-jazzowych produkcji. Pozostał specyficzny nastrój pełen niepokoju i rozmarzenia. Na tym jednak kończą się podobieństwa, cała reszta nawiązań muzycznych odbiega dość znacznie. Najciekawszym nowym składnikiem staje się tu etniczne instrumentarium i transowa rytmika, która wprowadza słuchacza w odrealniony świat.

Płyta zawiera jedynie cztery utwory, które dają łącznie 30 minut muzyki. Miejmy nadzieję, że projekt dalej się rozwinie i kolejną pozycją będzie długogrający krążek.

1. Hexagons (6:22)
2. Leaf And Shadows Of Minotaurs (7:48)
3. Yalan (5:18)
4. Wither And Reptilian II (10:34)





czytaj dalej »

sobota, 23 stycznia 2010

Jack Daniels Overdrive zmienia nazwę



Jak się okazuje, firmie Jack Daniel’s Properties, Inc., która jest właścicielem marki Jack Daniel’s nie spodobało się to, że katowicki, stonerowy kolektyw wykorzystuje bez ich zgody nazwę, której są właścicielami. Wobec tego zespół został zmuszony do zmiany nazwy na J.D. Overdrive. W związku z tym, zespół wystosował oświadczenie, w którym wyjaśnia wszystkie szczegóły dotyczące sprawy.

Cóż, nie powiem, że się tego w jakiś sposób nie spodziewaliśmy. Otrzymaliśmy od firmy Jack Daniel’s Properties, Inc. (właścicieli marki Jack Daniel’s) oficjalne pismo proszące nas o zaprzestanie używania naszej obecnej nazwy, jako, że niesie to (dość oczywiste, nie ukrywamy;)) ryzyko pogwałcenia praw należących do wspomnianej firmy. Aby uniknąć jakichkolwiek akcji prawnych, ale również w trosce o dobro marki na której swoją nazwę bazowaliśmy, zdecydowaliśmy przemianować się na J. D. OVERDRIVE. Uznaliśmy, że wymyślanie nowej nazwy mijałoby się z celem, a tak mamy skrót który doskonale wiadomo, co oznacza, a pod względem prawnym nikomu krzywdy nie robi;) Co za tym idzie, mamy teraz logo po lekkim retuszu, a nasza nazwa na wszelkich portalach na których widniejemy ulegnie zmianie, przy czym najważniejsze dla nas „okna na świat” – nasza strona www oraz nasz profil na MySpace – zachowują swoje adresy w niezmienionej formie. Uff, to by było chyba na tyle… Życzcie nam sukcesów pod nowa banderą i pozostańcie błogosławieni w stonerze;) – Wasi przyjaciele z J. D. Overdrive

Aktualnie zespół przymierza się do prac nad swoim debiutanckim krążkiem. jednak, że w okolicach listopada, gitarzysta zespołu doznał kontuzji nadgarstka co automatycznie spowodowało nieplanowaną przerwę w pracach. Aktualnie sesja zaplanowana została na luty.

Przypomnijmy, że dyskografię zespołu zamyka wydana w marcu 2008 roku debiutancka EP "Pure Concentrated Evil".

czytaj dalej »

Illum Sphere - Long Live The Plan


Illum Sphere zgodnie z wcześniejszą zapowiedzią wydał pierwszą część nowego albumu. Finalnie całe wydawnictwo składać się będzie z dwóch EP’ek „Long Live The Plan” oraz „The Plan Is Dead”.

Materiał zawarty na „Long Live The Plan” cechuje rozmarzony nastrój emanujący z elektronicznych dzwięków o dubstepowym fundamencie. Fani dokonań Burial, Kryptic Minds czy instrumentalnego hip-hopu pokroju Dday One nie powinni czuć się zawiedzeni. O tym, że będzie to jedna z ciekawszych pozycji na rynku muzycznym w tym roku mogą świadczyć wypowiedzi:

Brackles (Planet Mu/ Apple Pips): “This is so sick, literally cannot stop listening to this.”

Lorn (Brainfeeder): “I see 4am, blurred damp street lights, and the master Illum with his subtle torch. What can i say.... 'Long Live The Plan' is legit as fuck and new surprises greet me with every listen.”

Martyn (3024/ Hyperdub): “From Manchester's seemingly bottomless talent pool, Illum Sphere is def the one to watch for 2010!”

Falty DL (Planet Mu/ Ramp): “Illum Sphere throws ninja stars with drunken Wu-Tang accuracy.”

Wire Magazine: “Long Live The Plan… transcends influence and obvious method”

Mary Anne Hobbs (BBC Radio 1): “Dark drama from Illum Sphere... 'Psycho' is his strongest track to date.. no contest!"

Nie sposób nie zgodzić się szczególnie z wypowiedzią Mary Anne Hobbs. Wystarczy posłuchać:

Psycho (on Mary Anne Hobbs/ BBC Radio 1) by Illum Sphere

1. Long Live The Plan - Illum Sphere
2. Better Late State - Illum Sphere
3. Psycho - Illum Sphere
4. Never Lie Twice - Illum Sphere
5. Chasing The Midnight Moth - Illum Sphere
6. Shadowman - Illum Sphere
7. Psycho (Samiyam Remiix) - Illum Sphere

Nie jest jeszcze znana data wydania drugiej EP’ki „The Plan Is Dead” dopełniającej album, wiadomo jedynie, że ma się ona pojawić w pierwszej połowie tego roku i składać się będzie z sześciu utworów. Do współpracy nad drugim winylem Illum Sphere zaprosił artystów takich jak Lorn oraz Ikonika, można więc być spokojnym o jakość drugiego płodu.

czytaj dalej »

piątek, 22 stycznia 2010

Exhibit B od Exodus


Dziewiąty album legendy thrash metalu i jednocześnie kontynuacja poprzedniego, wydanego w 2007 roku albumu The Artrocity Exhibition: Exhibit A ukaże się już w kwietniu!

Album Exhibit B: The Human Condition ukaże się w Europie 23 kwietnia, w barwach Nuclear Blast Records. MySpace zespołu w tej lokalizacji.

czytaj dalej »

Więcej od Charred Walls of the Damned


Jakiś czas temu pisaliśmy o nowej supergrupie Richarda Christy - perkusisty m. in. Death, Iced Earth czy Control Denied. Jest już więcej szczegółów na temat premiery debiutanckiego albumu.

Album nosi tytuł Charred Walls of the Damned i został nagrany w składzie Richard Christy - perkusja, Jason Suecof - gitara, Steve diGiorgio (Death, Testament, Sadus) - bass oraz Tim "Ripper" Owens (Iced Earth, Judas Priest). Premiera albumu przewidziana jest na 2 luty. Album będzie dostępny z bonusowym DVD z fragmentami ze studia i sprzedwany w formie digipack`a. Na myspace zespołu możemy już posłuchać utworu Ghost Town - link.

czytaj dalej »

środa, 20 stycznia 2010

Vex'd powraca z nowym albumem.


To dzięki nim dubstepowa społeczność uderzyła szczęką w podłogę po wydaniu płyty „Degenerate”. Ukazali możliwości, które drzemią w zamkniętym do tej pory dubstepie, odkryli jego mroczne zakamarki. Po pięciu latach niszczycielski duet Vex’d powrócił do studia by nagrać swój drugi album.

Płyta ma zawierać materiał, nad którym dawniej pracowali, który nie został nigdy skończony. Dodatkowo album zostanie wzbogacony o resztę produkcji z tamtego czasu oraz remixy. Utwory mają być jeszcze cięższe i brudniejsze od debiutanckich produkcji.

Czy zapowiedzi pokryją się z rzeczywistością? Tego dowiemy się już 22. marca.

czytaj dalej »

wtorek, 19 stycznia 2010

Druga odsłona Lunatic Soul



Druga odsłona Lunatic Soul, któremu przewodzi Mariusz Duda jesienią tego roku trafi na sklepowe półki. Podobnie jak pierwszy album, dwójka będzie nagrywana w warszawskim studio Serakos. Aktualnie Mariusz jest na etapie komponowania. Luty i marzec ma być czasem rejestracji materiału. Album zostanie wydany w barwach Mystic Production.

"Od początku widziałem dwie pierwsze płyty jako dyptyk. W wersji czarnej i białej. Żadnych tytułów płyt – po prostu nazwa i znak graficzny. Płyta czarna to przejście na stronę śmierci, płyta biała to przejście na stronę życia. Po czerni nadszedł czas na biel. Okładkę widzę jako negatyw okładki płyty debiutanckiej. Obecnie jestem w trakcie komponowania nowych utworów, więc zimowa sceneria za oknem jak najbardziej mi odpowiada" - opowiada Duda.

Jednocześnie zapowiada, że będziemy obcować z albumem "pełnym tajemniczych klimatów, dziwacznych dźwięków i wyszukanych instrumentów. Próbą kompromisu między dobrą piosenką a otwartą formą i eksperymentem dźwiękowym. Chciałbym teraz bardziej niż kiedykolwiek wykorzystać głos w sposób niestandardowy"

czytaj dalej »

Wiht - Wiht


Problem z nowymi wydawnictwami z kręgu stoner rocka i doom metalu polega na tym, że nie wiadomo kiedy kończy się to pierwsze a zaczyna drugie. Electric Wizard to doom? A Sleep? A Acid Witch? Stoner? Z jednej strony to dobrze że następuje taki swoisty miks tych gatunków, bo jak by nie patrzeć wywodzą się od jednego taty, ale z drugiej strony biedni fani sami nie wiedzą czego słuchają. Podobnie jest z kapelą Wiht, młodym trio z angielskiego Leeds, którzy wydali właśnie swój debiutancki materiał. I tak - riffy są pustynne, zaś klimat jest Black Sabbath. Instrumentalne pasaże a`la Karma to Burn, a zaraz zwolnienia rodem z doomowych klasyków. Ale to fajna rzecz.

Trzech kumpli z liceum założyło kapelę Wiht, po to by grać „klimaty Sabbathów z domieszką stoner rocka” To powinno rzucić trochę światła na sprawę. Na albumie mamy tylko 3 utwory – dwa po 16 minut i jeden szybki, mocny i krótki 10 minutowy. Dziwny zabieg podawać fanom takie molochy na debiutanckim albumie...ale cóż. Album nie nudzi pomimo że w 3 utworach zawarte jest ponad 40 minut muzyki. Goście tworzą przyjemny klimat, album otwiera stopa jak z Iron Man`a (brzmi jak autentyczny sampel!), wszystko brzmi bardzo „dymnie”, ale przy tym świeżo – właśnie dzięki stonerowym riffom i jakiejś zaklętej w tym wszystkim angielskiej przeszłości, pełnej przecież muzycznej świetności.

Każdy utwór zespół przedstawił do odsłuchu na myspace, ale niestety te dziewięciominutowe edycje nie oddają w miarodajnym stopniu tego, co zespół ma do zaproponowania. A ma naprawdę sporo. Tym bardziej, że ludzie to młodzi i to ich debiutancki materiał. Pierwszy utwór Into ruin otwiera przyjemny lekko blues`owy riff, napędza to wszystko stukanie perkusji w spokojnym tempie i w takim klimacie lat `70 bujamy się przez chwilę. Co jakiś czas spokojne przejście, jakaś zagrywka rodem z Kyuss, zmiana tempa. To wszystko sprawia, że kawałka słucha się bardzo przyjemnie. Nie jest to majstersztyk, ani odkrywanie Ameryki, ale ten nastrój naprawdę się udziela. Głowa sama chodzi przy tych spokojnych tempach. Od połowy utworu następuje wyciszenie, brzęczą same gitary i przez jakiś czas robi się nudnawo. Trzeba też zaznaczyć że jest to kapela bez wokalisty - instrumentalna zupełnie, więc czasami takie momenty, gdzie nie uświadczymy ani perkusji ani mocnego riffu, potrafią nużyć. Ale to też trwa chwilę i dostajemy smaczny riff, mocno bitą perkusję i wracamy do klimatu z początku tylko już w dużo potężniejszej, cięższej wersji. Następny kawałek And the thunder rolls to od początku czad. Riff jak ze wspomnianej Karma to Burn, może nawet ciężej, grany bardzo nisko, biją taktowce, brzęczą talerze – rewelacja! Kawałek robi się doomowy od 3 minuty, kiedy zostaje bas, perkusja i uderzenia co jakiś czas. Solówka grana bardzo delikatnie, ledwie słyszalnie, znowu przywodzi na myśl bluesa. Wszystko zagrane z ogromnym uczuciem i pomimo niespokojnej atmosfery brzmi to wszystko naprawdę ciepło. Na koniec rozpędzają się i sprzężają gitary, znowu biją centrale i zaczyna się ostatni numer albumu – Vasta. Zdecydowanie najmocniejszy punkt albumu – świetna praca sekcji, współpraca gitary i basu, zagrywanie melodii w dwóch różnych tonacjach brzmi naprawdę świetnie. Podobnie jak otwieracz, ten 16minutowy potwór również pozwala nam na wczucie się w atmosferę lat `70 pamiętając jednak o tym że mamy wiek XXI.

Podsumowując. Wiht nie jest kapelą odkrywczą - stoner rock mieszano z doom`em już setki razy, ale pomimo to, jest coś w muzyce tych młodych ludzi co naprawdę porywa i jest nie tyle oryginalne – co po prostu świeże. Życzę im naprawdę dobrze, bo te 40 minut doom rocka to niezły start i myślę że jest potencjał by zrobić z tego coś naprawdę dużego.

czytaj dalej »

Zmiany w line-upie Asymmetry Festival



Szczęście w nieszczęściu mają wszyscy, których wybierają się na drugą edycję Asymmetry Festival, która odbędzie się we wrocławskim klubie "Firlej". Jak się okazuje, Electric Wizard odwołał swoja wiosenną trasę koncertową, w związku z czym nie wystąpi na festiwalu. Na otarcie łez, organizatorzy zadbali o dwie solidne marki.

W zastępstwie za Brytyjczyków, wystąpią Kylesa oraz supergrupa Shrinebuilder. Oba zespoły zostają dołączone do składu na dzień 30 kwietnia. Shrinebuilder zadebiutował w poprzednim roku albumem "Shrinebuilder", który ukazał się nakładem Neurot Recordings. W skład zespołu wchodzą członkowie takich grup jak Saint Vitus, Neurosis, Sleep, Om oraz Melvins. Kylesa z kolei, również w poprzednim roku, uraczyła swoich fanów krążkiem "Static Tensions".

Ceny biletów jednodniowych mają zostać podane jeszcze dziś. Dodatkowo jest jeszcze dostępnych 30 sztuk karnetów w cenie 220 zł.

www.myspace.com/shrinebuildergroup
www.myspace.com/kylesa

czytaj dalej »

YOB - The Great Cessation


The Great Cessation to mój pierwszy kontakt z YOB i szczerze muszę powiedzieć, że mam obawy przed zagłębianiem się we wcześniejsze dokonania zespołu. Głównie dlatego, że poprzeczka jest tu zawieszona bardzo wysoko nie tylko dla zespołu, ale też dla całego nurtu sludge/doom w ogóle. I jeśli można nagrać lepszy album w tym klimacie, to albo go przegapiłem i spalę się ze wstydu, albo taki album pojawi się gdy mnie już nie będzie. I tak chyba lepiej, bo jeśli usłyszę cięższą, wolniejszą, potężniejszą rzecz od The Great Cessation, to dostanę wylewu. I na jedno wyjdzie.

YOB to projekt powstały jeszcze w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku, więc generalnie to rzecz niemłoda. Głównym i niezmiennym od 1996 roku elementem zespołu jest Mike Scheidt – gitarzysta, wokalista i kompozytor muzyki. Niektórzy znają to nazwisko z innego kilkutonowego projektu Middian, który w przerwie między albumami YOB, wydał album Age Eternal (2007). Tak więc doświadczenie Mike ma. Od zawsze bawił się w sludge, doom i inne ciężarowe odmiany metalu.

The Great Cessation to potężny album. Jak przystało na doom metal jest tu tylko 5 utworów – z czego najkrótszy ma bez mała 8 minut, a album trwa ponad godzinę. Otwierający utwór Burning the Altar to prawie 13 minut wolnego, nisko nastrojonego buczenia gitar, masywnych riffów oraz pięknego zwolnienia w środku kawałka. Tu naprawdę nie ma miejsca na pieszczoty. Ten kawałek a zwłaszcza to co dzieje się w środku, mogłoby zabić wielką armię fanów Tokio Hotel w 30 sekund. Głębokie, przerażające growle, proste acz niespokojne hammery – to po prostu kwintesencja gatunku. Ciekawostką jest to, że ten utwór został umieszczony na liście Top Songs 2009 wg... NY Times. Świadczy to o otwartości umysłów redaktorów sławnej (acz zupełnie niemetalowej) gazety i o potędze tego utworu. Dalej The lie that is a Sin – zaczyna się kilkoma mocnymi uderzeniami. Po chwili wszystko cichnie, lekkie uderzenia w tomy budują napięcie i zalewa nas smoła szarpanego riffu i wysokich, przesterowanych zaśpiewów Mike`a. Wszystko się trzęsie, buczą głośniki i do tego klimatyczny refren. Trzeci kawałek to Silence of Heaven...z ciszą ma jednak niewiele wspólnego. Przerażające krzyki, powtarzający się w kółko riff (jeśli można tak nazwać pojedyncze uderzenia w gitarę). To bardziej przerywnik niż pełnoprawny utwór. Za to kolejny Breathing the Shallows, to już mój osobisty faworyt. Ściana pogłosu na gitarach i wokalu, potężne growle, świetne kompozycje otwierające i solo które po prostu tu pasuje! Na albumie nie uświadczymy wiele popisów gitarowych, ale ten kawałek mi to wynagradza w pełni. Duszną atmosferą, budowanym napięciem i jednym z lepszych doomowych riffów, które było mi dane usłyszeć. Zaczyna się ta kanonada od 6 minuty i ciągnie nas już do końca utworu. Nie sposób tej atmosfery potęgi oddać słowami, więc nie będę nawet próbował. Ale jeśli macie dla siebie dwie minuty, to włączcie końcówkę tego utworu. Tylko uważajcie – jeśli macie stare okna, mogą wypaść.

Ostatni utwór na płycie to kawałek tytułowy trwający ponad 20 minut. To już spokojniejsze granie...wyciszenie, lekka gra perkusji, akustyczna pogłosowa gitara – słowem – chwila oddechu. To już bardziej post-rockowe granie, bądź też jakiś specyficzny cosmic doom. Kawałek nabiera rozpędu i ciężaru, ale już nie po to, by łamać kości czy burzyć ściany. Ta podróż po prostu dobiega końca, misja została wykonana, ani jednego fana My Chemical Romance na sali, możemy zacząć od początku. Jeśli mamy siłę.



czytaj dalej »

Ufomammut pracuje nad nowym albumem



Włoskie trio niedawno poinformowało za pośrednictwem swojego profilu myspace, że rozpoczęli prace nad nowym krążkiem. Album jak na razie nie ma tytułu, ale zespół zapowiedział, że wkrótce pojawi się więcej szczegółów w tej kwestii.

Premiera szóstego krążka zespołu, przewidziana jest na kwiecień. Po raz kolejny do współpracy zaproszony został Lorenzo Stecconi, który czuwał nad brzmieniem poprzedniego albumu "Idolum" oraz Matteo Spinazzè kojarzony ze współpracy z ZU i Dalek.

W między czasie, możemy podziwiać nową witrynę internetową Ufommamut.

http://www.ufomammut.com/

czytaj dalej »

piątek, 15 stycznia 2010

Tim Hecker - An imaginary country



Tim Hecker po raz kolejny udowadnia, że zasługuje na miano jednego z najlepszych twórców muzyki ambient obecnych czasów. “An imaginary country” to ok. 50 minut niesamowitej atmosfery i klimatu. Płyta roku 2009…

Kanadyjczyk serwuje nam jak zwykle cudowne ambientowe melodie, wszystko schowane jest za odrobiną szumów i trzasków. Pierwszym albumem Tima jaki miałem przyjemność posłuchać było “Harmony in Ultraviolet” i wciąż uważam tę płytę za najlepszą w jego dorobku. Mimo to słuchanie “An imaginary country” sprawia mi równie wiele przyjemności. Mamy tutaj do czynienia z naprawdę czymś niezwykłym, z czymś w co możemy się zagłębić całkowicie, a kiedy minie już owe 50 minut wcisnąć “play” ponownie.

Te dźwięki wciągają i hipnotyzują, delikatne melodie wprowadzają w trans przy czym wszystkie noise’owe odgłosy wcale nie przeszkadzają, wręcz przeciwnie! Idealnie dopełniają całe wrażenie. Tutaj nie na niepasujących elementów, wszystko stanowi całość – łącznie z dość minimalistyczną okładką.

Nie chcę wyróżniać tutaj lepszych czy gorszych utworów, ponieważ jak już wcześniej wspomniałem ta płyta stanowi całość i słuchanie pojedynczych utworów mija się z celem. Oczywiście nie ma tutaj mowy o jakiejkolwiek nudzie, od tej płyty ciężko się oderwać, te 50 minut mija niezwykle szybko.

Podsumowując “An imaginary country” to naprawdę niezwykła muzyka, która przenosi nas w zupełnie inny świat, wystarczy zamknąć oczy i uważnie się wsłuchać…

czytaj dalej »

Gwiazdy na zakończenie konkursu Neuro Music



Właśnie wybuchła prawdziwa bomba w obozie Asymmety Fesival! Na zakończenie konkursu Neuro Music, który odbędzie się 9 kwietnia, wystąpi Jarboe oraz Nachtmystium. Bilety na ten dzień jeszcze prawdopodobnie dziś w cenie 25 zł, będzie można nabyć za pośrednictwem sieci Ticketpro, Ticketporal oraz Eventim.

Ośrodek Działań Artystycznych "Firlej":

Jak w poprzednim roku, celem konkursu jest wyłonienie najlepszego zespołu lub solisty, który w swej twórczości przekracza granice stylistyczne, buduje własną tożsamość artystyczną, inspirując się dokonaniami zespołów awangardy metalu, rocka i elektroniki, ze szczególnym uwzględnieniem muzyki tzw. ciężkich brzmień, a jednocześnie prezentuje wysoki poziom wykonawczy. Nagrodą w konkursie jest sfinansowanie sesji nagraniowej dla zespołu oraz występ podczas Asymmetry Festival 2010 jako support jednej z gwiazd Festiwalu. W jury konkursowym zasiądą znani dziennikarze oraz muzycy. Termin składania zgłoszeń upływa 17. stycznia 2010.

Konkurs przebiega w trzech etapach. W pierwszym, spośród wszystkich nadesłanych zgłoszeń, organizatorzy konkursu wybierają zespoły, które przechodzą do następnego etapu i tym samym zostają zaprezentowane na stronie www.myspace.com/asymmetrypl . W drugim etapie konkursu, głos należy do internautów, którzy od 20. stycznia 2010 roku mogą głosować na swoich faworytów oddając maksymalnie jeden głos na jeden zespół. Pięć zespołów, które uzyskają największą ilość głosów przejdzie do finału i wystąpi na scenie ODA Firlej. W tym ostatnim etapie konkursu jury, wybierze najciekawszą prezentację, która swoim występem uświetni festiwal Asymmetry.


czytaj dalej »

czwartek, 14 stycznia 2010

Wieści dotyczące drugiej edycji Asymmetry Festival



Bilety na koncert otwierający drugą edycję Asymmetry Festival trafiły dziś do sprzedaży. Można je nabyć za pośrednictwem sieci Eventim, Ticketpro i Ticketportal. Mowa tu o dniu 29.04, wówczas to wystąpią takie zespoły jak The Mount Fuji Doomjazz Corporation, Zu, Bong-Ra oraz Drumcorpse.

Jak informuje organizator:

Koncert otwierający tegoroczną edycję festiwalu Asymmetry, dedykowany jest głównie fanom eksperymentalnego jazzu, ambientu, ale także muzyki spod znaku noise i breakcore. Podczas wieczoru, grupa The Mount Fuji Doomjazz Corporation zaprezentuje impresję będącą podkładem muzycznym do projekcji filmu Davida Lyncha „Człowiek Słoń”. Niezawodni Włosi z ZU, odsłonią ekstremalne oblicze improwizowanego jazzu. Na koniec wieczoru Bong-Ra i Drumcorpse zaserwują breakcorowe dj- skie sety inspirowane muzyką metalową.

Bilety dostępne są w cenie 60 zł. Karnet na pozostałe dni Asymmetry Festival (30.04 – 02.05.2010) kosztuje 220 pln. Bilety na pozostałe koncerty festiwalu trafią do sprzedaży wkrótce.

czytaj dalej »

Nowy album Autechre



Brytyjski duet, w którego skład wchodzą Sean Booth i Rob Brown zapowiedział premierę swojego nowego albumu na 22 marca tego roku. Krążek będzie następcą wydanego w 2008 roku "Quaristice". "Oversteps", bo taki będzie nosił tytuł 10 już krążek Brytyjczyków, ukaże się nakładem Warp Records.

Album będzie promowany na zaplanowanej już trasie koncertowej po Europie. Nie wykluczone, że duet zawita do Polski.

Tracklista:

1. r ess
2. ilanders
3. known(1)
4. pt2ph8
5. qplay
6. see on see
7. Treale
8. os veix3
9. O=0
10. d-sho qub
11. st epreo
12. redfall
13. krYlon
14. Yuop


czytaj dalej »

środa, 13 stycznia 2010

Steven R. Smith - Cities


“He walked out into the road and stood. The silence. The salitter drying from the earth. The mudstained shapes of floating cities burned to the waterline. At a crossroads a ground set with dolmen stones where the spoken bones of oracles lay moldering. No sound but the wind. What will you say? A living man spoke these lines? He sharpened a quill with his small penknife to scribe these things in sloe or lampblack? At some reckonable and entabled moment? He is coming to steal my eyes. To seal my mouth with dirt.” - Cormac McCarthy, “The Road”

Już pierwsze dźwięki tej płyty skojarzyły mi się z doskonałą książką McCarthy'ego, w której opisuje on wędrówkę Ojca i Syna po zniszczonych nieznanym kataklizmem Stanach Zjednoczonych. Dwaj Amerykanie przedstawiają podobny rodzaj ascetycznego (post)apokaliptyzmu, w którym czytelnik lub słuchacz wyobraźnią zostaje przeniesiony do świata pozbawionego jakiejkolwiek definicji. Steven R. Smith, budując swoje utwory z ambientowych i dronowych strzępów, dzwoniących akordów pianina, field-recordingów czy rozmazujących się gitarowych efektów, prowadzi nas przez obdarte ze słów metropolie, miasta oraz miasteczka i pokazuje drogi, które już nigdzie nie prowadzą i nikomu nie służą. Zaskakująca jest przede wszystkim spójność wizji Smitha, nie tracąca napięcia, nie gubiąca się w dłużyznach. Kolejne dźwięki następują po sobie jak seria obrazów, ulepiona ze snu mistyka: tu działa intuicja. Tu działa „wyższy plan”, którego najprawdopodobniej sam Smith nie ułożył. „Coś” mu musiało pomóc – i obojętnie co to było, wykonało swoją pracę doskonale. Jedna z najlepszych płyt minionego roku.


czytaj dalej »

Cult of Luna na winylu


Już wkrótce będzie można nabyć dwie pierwsze płyty Cult of Luna wydane na winylu. Mowa oczywiście o albumach "Cult of Luna" oraz "The Beyond". Wydaniem zajmie się Earache Records, data premiery planowana jest na 25 stycznia.

Oba materiały na potrzeby tego wydania zostały zremasterowane przez Pelle'a Henricssona, dodatkowo spodziewać się możemy zupełnie nowej oprawy graficznej opracowanej przez Erika Olofssona - gitarzystę zespołu. Zamówienia przed premierowe można składać tutaj.



Ostatni album Cult of Luna pt. "Eternal Kingdom" miał swoją premierę w 2008 roku, obecnie zespół pracuje nad specjalnym audiobookiem, zatytułowanym "Eviga Riket", który rozwinie temat "Wiecznego Królestwa".

czytaj dalej »

Debiutancki album Gonjasufi



Już 8. marca Warp Records wyda debiutancki album Gonjasufi. Do tej pory artysta wydał dwie EP’ki oraz gościnnie udzielał się w produkcjach Flying Lotus oraz Gaslamp Killer.

Produkcją nowej płyty zajmuje się sam Flying Lotus. Już teraz można za darmo ściągnąć jeden z utworów „Ancestors” ze strony http://warp.net/ .Ten sam utwór zostanie wydany na nadchodzącej kompilacji promującej podopiecznych Warp Records.



czytaj dalej »

Bohren & der Club Of Gore - Midnight Radio


Zbliża się środek nocy. Czujesz ją wręcz namacalnie, jej chłodny zapach roztacza się wokół ciebie, a ciemną teksturę można kroić nożem. Wychodzisz ze średniej klasy przydrożnego motelu, gdzie byłeś zmuszony się zatrzymać, zapalasz papierosa i wypuszczając dym obserwujesz jego mimowolny lot. Wsiadasz do swego starego Lincolna, niedopałek ostentacyjnie wyrzucasz przez okno, podnosisz szybę, a odjeżdżając zostawiasz tylko tuman powolnie opadającego kurzu.

Przeskakujesz poszczególne stacje radiowe poganiając tylko kolejne szumy, zgrzyty, urywane głosy i dźwięki, aż w końcu trafiasz na coś odpowiedniego. Rozleniwione do granic możliwości dźwięki płynące z głośników wprowadzają w swego rodzaju stan hipnozy, która utrzymuje cię na pograniczu snu i jawy. Zapalony uprzednio kolejny papieros, niemalże bezwładnie zwisa przyklejony do twej wargi, a jego dym snuje się wraz z dźwiękami skrzętnie wypełniając całe wnętrze pojazdu, roztacza mleczną mgłę przed twoimi co rusz otwierającymi i zamykającymi się oczami. Otumaniony wzrok widzi jedynie biały pas i przestrzeń wyznaczaną przez reflektory auta. W oddali widać zbliżające się powoli światła latarni oświetlające żółtym światłem puste ulice. Wjeżdżając w głąb miasta okazuje się, że poza wiatrem, hulającymi po ulicy starymi gazetami i migającymi na granicy przepalenia żarówkami latarni, nie ma tam nikogo. Puste wystawy świecą półmrokiem, a przez uchylone okno pojazdu, przedostaje się delikatny podmuch wiatru, którym odchylając głowę do tyły i zamykając oczy, błogo się rozkoszujesz.

„Midnight Radio” to drugi krążek Niemców i kompletnie odmienny od tego co prezentują aktualnie. Dwie pierwsze płyty prezentują zupełnie inne podejście do muzyki, co oczywiście nie oznacza, że gorsze. Duże znaczenie odgrywa tu bas, którego niskie, leniwie snujące się tony, momentami rezonują w uszach na tyle mocno, że czoło mimowolnie się marszczy. Gdzieś w tle przemknie niepokojący rhodes. Nie bez znaczenia jest też gitara elektryczna, która w późniejszym czasie (już na następnej płycie!) zostanie zastąpiona saksofonem, który wpłynie bardzo korzystnie na atmosferę i sposób jej budowania w muzyce Bohren & der Club Of Gore. Zrobiłem sobie taki przekrojowy przegląd przez dyskografię Niemców i wyśmienicie widać ewolucję muzyczną jaką przebyli. Od surowych, brudnych basów do wysublimowanych saksofonowych, miękkich, klawiszowych przestrzeni. Jestem raczej zwolennikiem tego wygładzonego brzmienia, ale nie sposób nie docenić pierwszych podejść, które emanowały raczej pijacką, brudną i zadymioną aurą. Oba te wcielenia z pewnością łączy jedno – pełnia barw ukazuje się dopiero po zmroku.

„Midnight Radio” to dwie płyty i grubo ponad 2 godziny muzyki, co jest pewnym ewenementem w dyskografii Niemców, bo nigdy wcześniej ani później nie zaskoczą takimi longerami, jedynie sporadycznie pojedynczymi utworami. To zamierzony zabieg, muzyka ukierunkowana na leniwy trans, półświadomą hipnozę w oparach papierosowego dymu i alkoholowego otumanienia. Głównym założeniem albumu jest odwzorowanie nocnej jazdy samochodem, ale nic nie stoi na przeszkodzie włączyć nocną lampkę, wyjąć z salonowego barku kilkunastoletnią Whisky i popijając brunatny trunek, usiąść wygodnie w fotelu, zapalić papierosa i obserwować jak tytoniowa mgła porusza się w przestrzeni rzucanego światła.


czytaj dalej »

wtorek, 12 stycznia 2010

Swans are not dead



Legendarna formacja z kręgu industrial/post-punk, na której czele stał Michael Gira, zakończyła działalność blisko 12 lat temu, 1997 roku. Niedawno na myspace zespołu pojawiły się informacje o reaktywacji grupy oraz zapowiedziach trasy i nowej płyty.

Rok po rozpadzie Swans, Michael Gira powołał do życia projekt Angels Of Light, który aktualnie z powodu reunionu macierzystej grupy, zostaje zawieszony. Na profilu myspace zespołu został udostępniony utwór "Jim", który jest akustyczną wersją demo utworu, który może trafić na nowy album Swans. Takich kompozycji jest podobno więcej.

"Te piosenki zostaną wydane w takich wersjach na płycie CD, pojawi się również DVD nagrane podczas dwóch koncertów Michaela Giry. Do sprzedaży trafi również limitowane do 1000 sztuk wydawnictwo "I Am Insane" składające się z CD i DVD. Pieniądze ze sprzedaży zostaną przeznaczone na sesję nagraniową Swans"
- czytamy na myspace Swans.

Na dzień dzisiejszy skład Swans przedstawia się następująco:

Michael Gira - gitara, wokal
Norman Westberg – gitara
Christophj Hahn – gitara
Phil Puleo – perkusja
Chris Pravdica – bas
Thor Harris - perkusja

Ostatni album formacji zatytułowany "Swans Are Dead" ukazał się w 1998 roku.

czytaj dalej »

poniedziałek, 11 stycznia 2010

Frusciante zagra dla Davida Bowie


John Frusciante, do niedawna gitarzysta Red Hot Chili Peppers, po odejściu z zespołu zabrał się ostro do pracy.

Tym razem nie chodzi o kolejny krążek płodnego artysty. Zagra on gościnnie na płycie dedykowanej Davidowi Bowie, na której znajdą się również utwory innych wykonawców.
Popularny Fru, wraz z formacją Swahili Blonde, wykonają cover Bowiego - Red Money.

Premiera płyty planowana jest na maj 2010r. Ma się na niej znaleźć 28 utworów, które będą nowymi aranżacjami starych przebojów Davida Bowiego. Dochód ze sprzedaży płyty zostanie przeznaczony na fundację charytatywną Warchild.

czytaj dalej »

Teledysk Pelican



Zespół Pelican opublikował swój najnowszy teledysk do utworu "Final breath". Utwór pochodzi z wydanego w 2009 roku albumu pt. "What We All Come To Need". Wydaniem albumu zajęło się Southern Lords Records.



Warto zaznaczyć, że wśród gości, którzy wystąpili na płycie znajdziemy takie nazwiska jak Greg Anderson z Sunn O))) czy Aaron Turner z Isis.

czytaj dalej »

środa, 6 stycznia 2010

Okładka nowego albumu High On Fire



Jakiś czas temu informowaliśmy o nowym albumie High On Fire. Wówczas znany był już tytuł, tracklista i data premiery. Aktualnie możemy zapoznać się z okładką, która będzie zdobić piąty album w karierze Amerykanów.

Autorem wizualnej interpretacji tytułu jest Arik Moonhawk Roper, którego prace widnieją między innymi na okładce krążka "Dopesmoker" formacji Sleep oraz "The Bees Made Honey in the Lion's Skull" Earth. "Snakes for the Divine" ukaże się 23 lutego bieżącego roku nakładem E1 Music.

1. Snakes for the Divine
2. Frost Hammer
3. Bastard Samurai
4. Ghost Neck
5. Fire, Flood & Plague
6. How Dark We Pray
7. Holy Flames of the Fire Spitter
8. Mystery of Helm

czytaj dalej »

Tracklista nowej płyty The Dillinger Espace Plan


Ujawniono pełną tracklistę nadchodzącego albumu The Dillinger Escape Plan. Album ukaże się 23 marca bieżącego roku i będzie nosił tytuł "Option Paralysis". Będzie to pierwsza płyta TDEP wydana w barwach Party Smasher Inc./Season Of Mist.

Pełna tracklista prezentuje się następująco:

1. Farewell, Mona Lisa
2. Good Neighbor
3. Gold Teeth On A Bum
4. Crystal Morning
5. Endless Endings
6. Widower
7. Room Full Of Eyes
8. Chinese Whispers
9. I Wouldn't If You Didn't
10. Parasitic Twins

Utwór "Farewell, Mona Lisa" swoją premierę miał na antenie radia Sirius XM pod koniec ubiegłego roku. Owy utwór przesłuchać można także w serwisie youtube.



"Option Paralysis" będzie już czwartym albumem w dyskografii zespołu, poprzedni album pt. "Ire Works" miał premierę w 2007 roku.

czytaj dalej »

wtorek, 5 stycznia 2010

This Will Destroy You nagrywa



Teksańczycy wraz z początkiem lutego wejdą do studia, aby nagrać swój kolejny krążek. "Tunnel Blanket", bo tak będzie się nazywał nowym album, będzie drugim w karierze młodego jeszcze kwartetu, który dopiero w 2006 roku, wydając EP "Young Mountain" zasygnalizowali swój udział w scenie. Podobnie jak debiut, album zostanie wydany nakładem Magic Bullet Records.

Nad brzmieniem albumu będzie czuwał John Congleton, który współpracował między innymi z Explosions In The Sky. Premiera krążka planowana jest na połowę 2010 roku. Nastąpiły również małe roszady w składzie, miejsce dotychczasowego perkusisty Andrew Miller'a, zajął Alex Bohre, który wcześniej występował w kapeli The New Frontiers.

Dyskografię zespołu zamyka debiutancki self-titled wydany w 2008 roku.

czytaj dalej »

A Storm of Light - Forgive Us Our Trespasses


Amerykanie z A Storm of Light grają doom/sludge/post-metal najbliższy chyba dokonaniom Neurosis. Ich debiut zatytułowany “And We Wept the Black Ocean Within” był bardzo monotonny i z trudem przebrnąłem przez te ponad 60 minut muzyki, która równie dobrze mogłaby być akompaniamentem do apokalipsy.

W końcu liderem zespołu jest człowiek odpowiedzialny za wizualizacje wspomnianej formacji, znany także z Red Sparowes. Stawianie na upośledzony minimalizm i tworzenie sztucznego nastroju apokalipsy nie spodobało mi się szczególnie i do płyty już nie wróciłem. Choć nie można było odmówić jej pewnych walorów.

Dlatego do ich nowej płyty podszedłem z dystansem. Zastanawiałem się czy przetrwam kolejną dawkę tej zbyt pompatycznej i trudnej muzyki. Natrafiłem przypadkiem na klip do „Tempest” i od razu uznałem ten utwór za coś fantastycznego, bijącego na głowę cały poprzedni krążek. Nowe oblicze zespołu okazało się nieporównywalnie ciekawsze a wydaję się, że z pozoru bardzo niewiele się tak naprawdę w ich muzyce zmieniło. „Forgive Us Our Trespasses” oferuje o wiele bardziej interesujące aranżacje, przykuwa uwagę słuchacza niecodziennymi patentami. Utwory są zachowane w podobnej stylistyce, ale nie zlewają się w jedną całość.

Słychać prawie non stop ciekawe riffy, dobrze zagrane i zaaranżowane zwolnienia. Śpiewane, posępne wokale, które mocno irytowały na poprzedniej płycie nagle stają się wielkim atutem. Album wydaje się dojrzalszy, bardziej naturalny, zdecydowanie lepiej zagrany i wyprodukowany. Klimat nadal ocieka ciężarem i niepokojem. Co ważne, płyta to monolit, stanowi bardzo dobrze dobraną całość, bez słabszych momentów.Mimo, że nadal brzmi to jak A Storm of Light to wywołuje kompletnie przeciwne emocje co debiut.

Cieszy mnie taka metamorfoza, zwłaszcza, że rok 2009 nie obfitował w ciekawe premiery spod znaku szeroko pojętego sludge/post-metalu. Takie albumy jak ostatnie Minsk, Isis, Callisto czy Baroness (o szufladki się można spierać oczywiście) dla mnie były spektakularnymi klapami. Na tym tle album A Storm of Light wypada co najmniej dobrze. Oczywiście nie jest to muzyka dla wszystkich, nawet fanów gatunku może odrzucić swoją nieprzystępnością, a być może to nowe oblicze zespołu będzie miało wielu zwolenników wśród tych, którzy tak jak ja, skreślili A Storm of Light już po debiucie .

czytaj dalej »

niedziela, 3 stycznia 2010

Moja Adrenalina na polskiej częsci trasy Child Abuse



Niedawno w obozie warszawskiego kwartetu nastąpiło niemałe przebudzenie, czego efektem jest praca nad nowym albumem i teledyskiem, natomiast aktualnie zespół przygotowuje się do wspólnej części trasy z amerykańskim Child Abuse, która obejmie głównie polskie miasta, ale nie zabraknie również zagranicznych akcentów.

Organizatorem trasy jest agencja Wet Music Production. Zespoły wystąpią we Wrocławiu, Warszawie, Poznaniu i Bydgoszczy. Na koncertach w Warszawie i Bydgoszczy, do składu dołączy stołeczna formacja Boogie Nights. Jak wynika z profilu myspace warszawiaków, będą mieli również przyjemność otwierać koncerty Child Abuse w Hamburgu i Czechach.

Rozpiska polskiej części trasy:

12 stycznia (WTOREK) WROCŁAW
- bez BOOGIE NIGHTS
CRK - ul. Jagiellończyka 10c/d
Godz. 20:00
Wejście: 15 zł


13 stycznia (ŚRODA) POZNAŃ
- bez BOOGIE NIGHTS
Pod Minogą - ul. Nowowiejskiego 8
Godz. 20:00
Wejście: 10 zł (przedsprzedaż) | 15 zł (w dniu koncertu)


14 stycznia (CZWARTEK) WARSZAWA
Klub Neo - ul. Merliniego 4
Godz. 20:00
Wejście: 10 zł


15 stycznia (PIĄTEK) BYDGOSZCZ
Klub Mózg - ul. Gdańska 10
Godz. 21:00
Wejście: 5 zł

Przypomnijmy, że Moja Adrenalina, pracuje właśnie nad swoim drugim krążkiem, który jak na razie nie ma tytułu. Na koncertach zespołu będzie można nabyć koszulki, bluzki z długim rękawem, plakaty, single "y dopatrzenia" i inne gadżety.

czytaj dalej »