Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Isis. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Isis. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 29 grudnia 2009

Nowe wydawnictwo Isis


Do sprzedaży trafiła właśnie kolejna koncertówka Isis. Nosi ona tytuł "LIVE V - Oceanic Live In London" i jest już (jak sama nazwa wskazuje) piątym wydawnictwem tego typu w dyskografii zespołu.

Koncert zarejestrowany został 23 lipca 2006 roku w londyńskim klubie Koko.
Tracklista koncertu prezentuje się następująco:

1. The Beginning and The End
2. The Other
3. False Light
4. Carry
5. - / Maritime
6. Weight
7. From Sinking
8. Hym

Gościnnie w utworze "Weight" na gitarze zagrał Justin Broadrick, który znany jest z takich formacji jak Jesu czy Godflesh. Co ciekawe zajął się on także miksem materiału.

"LIVE V" jest drugim po "Wavering Radiant" wydawnictwem Isis, które ukazało się w mijającym 2009 roku.

czytaj dalej »

czwartek, 3 września 2009

Isis w Polsce!



10 listopada w warszawskim Klubie Proxima wystąpi Isis, którzy będą w ramach światowej trasy promować swój ostatni krążek zatytułowany "Wavering Radiant". Organizatorem koncertu jest agencja Go Ahead przy współpracy Asymmetry.

Występy amerykanów będą otwierać dwie formacje, jedna to awangardowi hip-hopowcy z Dälek , natomiast drugi support to post-rockowy Mamiffer. Bilety na koncert dostępne są w cenie 75 zł (85 zł w dniu koncertu) i można je nabyć za pośrednictwem Eventim, Ticket Pro oraz Ticket Online.

Klub Proxima
Warszawa
ul. Żwirki i Wigury 99a


Otwarcie bram: 19:00
Start: 20:00


czytaj dalej »

czwartek, 23 lipca 2009

Isis - The Red Sea


You were away.
When honey, when was I away?
I'm not sure. You were, though.
Away in the sea of red


Pisałem już o tym przy okazji recenzji „Mosquito Control”, ale wspomnę również tutaj bo dotyczy to obu albumów. Japonia jak zawsze została wyróżniona i dostali dwupłytowe pudełeczko, w którego skład wchodzi „Mosquito Control” poszerzone o cover Godflesh „Streetcleaner” oraz druga płyta zawierająca materiał z „The Red Sea” wzbogacona o cover „Hand Of Doom” Black Sabbath i dodatkowo poszerzona jeszcze o zawartość „Demo 1998”. Jeśli jesteśmy już przy coverze Ozzy’ego i spółki, warto wspomnieć, że utwór został zaśpiewany nie przez Turnera jak mogłoby się wydawać, tylko przez Clifforda Meyera, który przyszedł na miejsce Jaya Randalla, a wcześniej znany był z udziału w zespole The Gersh.

Zespół nie zwalnia tempa, dalej toczy się niczym masywny głaz spuszczony ze skarpy i rozbija się z wielkim hukiem. Tym razem dostaliśmy większa dawkę hałasu, za którą odpowiedzialny jest już nie Chris Mereshuck, a Jay Randall znany z grindcore’owego Agoraphobic Nosebleed. Naturalnie odpowiada on za elektronikę w 3 pierwszych utworach, bo pierwotnie „The Red Sea” to 3 utwory, reszta pochodzi z demówki, a tam w elektronice palce maczał Chris Mereschuk.

Krążek otwiera zagadkowy i hałaśliwy „Charmicarmicarmicat”, który jak tłumaczy zespół, tytuł miał swój początek w piosence zespołu The Melvins pt. „Charmicarmicat”, a dla zabawy Isis dodał do tytułu dodatkową frazę „cat”, aby wprowadzić trochę absurdalnego humoru charakterystycznego dla Melvinów. Jako inspiracje do napisania tego kawałka zespół wymieniał również Earth oraz noiseowy Bastard Noise.

Do you know how it hurts your eyes to stare at the horizon?
If you stare at the horizon long enough, all you can see is fire
The entire line of the horizon is burning
Fire is as far as the eyes can see

Utworu stanowiące macierzysty materiał „The Red Sea” wzbogacone są o dialogi pochodzące z miniserialu składającego się z trzech odcinków w reżyserii Davida Lyncha, który swego czasu emitowała stacja HBO pt. „Hotel Room”, a dokładniej z odcinka trzeciego zatytułowanego „Blackout”. Za muzykę odpowiedzialny był Angelo Badalamenti. Z kolei utwór pt. „Ochre” zawiera sample z filmu „Dead Man”, gdzie główną rolę zagrał Johnny Deep Jak pwidać Turnera często sięga po inspirację do kinematografii i całkiem zgrabnie mu to wychodzi. Natomiast jeśli chodzi o motywy pojawiające się w tematyce tekstów Isis, tym razem pojawia się motyw wodny, który w późniejszym czasie zostanie kontynuowany na „Oceanic” oraz postać żeńska, zwana często więżą, której topos będzie również kontynuowany na krążku „Celestial”.

Podsumowując. Zespół nie zmienił kierunku, poszedł ścieżką wydeptaną już na „Mosquito Control” serwując dawkę solidnego, mięsistego, pełnego miażdżących riffów grania, dodatkowo urozmaicając je samplami z filmów i po raz kolejny sporą porcją elektronicznego hałasu. Dzięki świetnym koncertom towarzyszącym promocji „Mosquito Control” i „The Red Sea”, które grali u boku takich kapel jak Cave In, Candiria oraz The Dillinger Escape Plan, zespół zyskał sporą rzeszę fanów, która murem stoi za nimi po dziś dzień. Turner powiedział wówczas w jednym z wywiadów: „Naprawdę próbujemy grać najciężej jak to możliwe, wszystko to po to być dać ludziom, którzy przyszli nas zobaczyć, czystą rozrywkę.”

czytaj dalej »

sobota, 18 lipca 2009

Isis - Mosquito Control



Jakiś czas temu zacząłem bardzo wnikliwie analizować wczesne wcielenie amerykanów i powiem szczerze, że zostałem bardzo pozytywnie zaskoczony. Wcześniej nie wiedzieć czemu jakoś nie bardzo mi było po drodze z pierwszymi płytami, eksplorowałem raczej nowsze rejony, ale wreszcie zebrałem się do kupy i zacząłem sukcesywnie zaznajamiać się ze „starym” Isis, na pierwszy ogień poszła EP „Mosquito Control”.

Krążek składa się z 4 utworów, a dodatkowych utworów, a w zasadzie coverów tj. „Streetcleaner” Godflesh i "Hand Of Doom" Black Sabbath, możemy posłuchać na japońskiej wersji wydawnictwa. Trochę niepotrzebnie to wszystko zostało zakręcone, bo japońska wersja to "Mosquito Control" i "The Red Sea" połączone w jedno, dwupłytowe wydawnictwo, gdzie na zawartość tego drugiego składa się jeszcze demo. Produkcją płyty zajął się Kurt Ballou, gitarzysta Converge, a wydana został pod szyldem Escape Artist Records.

Od pierwszych sekund słychać, że Turner i spółka mają określoną wizję własnej muzyki, chcą eksperymentować i nie boją się tego.„Poison Eggs” otwiera niepokojąca, czysta melodia, która za chwilę przeradza się w masywny riff podparty agresywnym, brudnym, schowanym w tle wokalem Aarona. W zasadzie to by było na tyle jeśli o łagodniejsze momenty, płyta opływa w ciężar, który stopniowo będzie zanikał w muzyce zespołu na rzecz eksperymentów, większej dawki elektroniki jak i również kontrastowania wokalu i jego łagodzenia. A jeśli jesteśmy już przy eksperymentach to warto zaznaczyć, że już tutaj zespół nie bał się urozmaicenia swego brzmienia i dodał szczyptę elektronicznego hałasu, który wije się w tle wypełniając całą duszną przestrzeń, za który odpowiedzialny jest niejaki Chris Mereschuk, współpracował również z Isis przy tworzeniu ich "Demo 1998", na kolejnym krążku zostanie zastąpiony już przez kogoś innego.

Od samego początku działalności grupy po dziś dzień, za wszystkie okładki krążków i ich całą oprawę graficzną, odpowiedzialny jest Turner. „Mosquito Control” przedstawia komara, a w tle daje się zobaczyć jego mikroskopową analizę z wyszczególnieniem poszczególnym części ciała. Ów przetworzone tło pochodzi z filmu "La Jetee” w reżyserii francuza Chrisa Markera, który stał się kamieniem milowym dla przyszłych filmów scence – fiction, między innymi stał się mocną inspiracją dla Terego Williama przy tworzeniu „Dwunastu Małp”. 28 minutowy obraz pokazuje wszystko, wyłącznie za pomocą nieruchomych obrazków. Przedstawia post apokaliptyczną, niedaleką przyszłość jako opowieść bezimiennego mężczyzny. Film mocno inspirował muzyków nie tylko przy tworzeniu „Mosqiuto Control”, ale również w późniejszym okresie.

To był po prostu inspirujący dla nas film, zarówno wizualnie jak i tematycznie, zwłaszcza przy albumie "Celestial". Istnieje wiele podobieństw tematycznych pomiędzy tym filmem, a moim tekstami, więc uznałem za stosowne wykorzystanie tych obrazków we wkładce. Isis jako zespół lubi odkrywać tematy zarówno muzyczne jak i wizualne i trzymamy się tych tematów tak długo aż uznamy je za wyczerpane.

Okładka japońskiej reedycji ukazuje dodatkowo motyw wieży, który również będzie się jeszcze pojawiał w tematyce zespołu. Isis nigdy nie starało się grać prosto i jechać po najmniejsze linii oporu, zawsze starali się posługiwać zgrabnymi metaforami, które niosły za sobą większe wartości, nie inaczej sprawa ma się przy ich pierwszej EP. Użycie symbolu komara zespół tłumaczy jako element większej części, zorganizowanej zbiorowości. Symbole na okładkach wszystkich płyt są w jakimś stopniu ze sobą powiązane. Więzienie z „Panopticona” jak i moskit łączą w sobie pewien udoskonalony poziom obserwacji, niedostępny zwykłemu ludzkiemu postrzeganiu.

Podsumowując. Wydając „Mosquito Control” zespół narobił niemałego zamieszania, pokazał się z jak najlepszej strony, a to jak najbardziej korzystnie wpłynęło na ich przyszły status na rynku muzycznym.


czytaj dalej »