środa, 30 grudnia 2009

Nowy album Misery Index



Pochodzący z Baltimore, w stanie Maryland, zespół zapowiedział, że zaraz w pierwszą w sobotę po Nowym Roku, czyli 2 stycznia, wchodzi do studia by nagrać swój nowy album, który będzie czwartym w karierze amerykańskiego kwartetu.

Nowy krążek będzie zatytułowany "Heirs To Thievery", a jego premiera zaplanowana została na maj przyszłego roku. Album ukaże się nakładem Relapse Records, z którą zespół współpracuje od czasu wydania drugiej płyty, tj. "Discordia". Nagrań zespół dokona w Wright Way Studios, a nad wszystkim będzie czuwał Steve Wright. Warto również wspomnieć, że na wiosnę zespół zaplanował trasę po Australii i Nowej Zelandii, w której będą mu towarzyszyć Decapitated, Psycroptic oraz Origin.

Tracklista:

1. Embracing Extinction
2. Fed To The Wolves
3. The Carrion Call
4. Heirs To Thievery
5. Spectator
6. The Seventh Cavalry
7. Illuminaught
8. Plague Of Objects
9. You Lose
10. Sleeping Giants

Zespół poinformował również o wzbogaceniu japońskiej edycji albumu o dodatkowy utwór.

czytaj dalej »

wtorek, 29 grudnia 2009

Powstanie dokumentalny film o Ministry



Nakładem niezależnej wytwórni filmowej Gigantic Pictures ukaże się dokumentalny film "Fix: The Ministry Movie" obrazujący karierę zespołu, która rozwijała się przez ostatnie blisko 30 lat. W internecie można obejrzeć zwiastun filmu.

Jak na razie, data wydania filmu nie jest znana. Wiemy natomiast, że w trakcie trwania filmu będzie można posłuchać wywiadów, których na temat zespołu udzielali Trent Reznor, Jonathan Davis, Maynard Keenan, Dave Navarro i wielu innych muzyków.

czytaj dalej »

Nowe wydawnictwo Isis


Do sprzedaży trafiła właśnie kolejna koncertówka Isis. Nosi ona tytuł "LIVE V - Oceanic Live In London" i jest już (jak sama nazwa wskazuje) piątym wydawnictwem tego typu w dyskografii zespołu.

Koncert zarejestrowany został 23 lipca 2006 roku w londyńskim klubie Koko.
Tracklista koncertu prezentuje się następująco:

1. The Beginning and The End
2. The Other
3. False Light
4. Carry
5. - / Maritime
6. Weight
7. From Sinking
8. Hym

Gościnnie w utworze "Weight" na gitarze zagrał Justin Broadrick, który znany jest z takich formacji jak Jesu czy Godflesh. Co ciekawe zajął się on także miksem materiału.

"LIVE V" jest drugim po "Wavering Radiant" wydawnictwem Isis, które ukazało się w mijającym 2009 roku.

czytaj dalej »

Batcheeba – Various Complications


Mroczne dźwięki prosto ze skutej lodem Norwegii. Jednoosobowy projekt penetrujący dogłębnie okolice mroku, pieszczący uczucie niepokoju i znajdujący jeszcze czas dla innych bardzo konkretnych głosów. A demiurgiem jest w tym wypadku wyjątkowo zapracowana kobieta.

Przez długi czas nie wiedziałem, jak zacząć pisać o tych dziesięciu utworach. Właściwie to nadal nie wiem. Mam powiedzieć, że pierwszy, „mother”, umiejscawia mnie już w jakimś regionie niepokoju, że jest tam dość rytmiczna elektronika, monotonna, mantryczna może i nieprzyjemne krzyki jakiejś kobiety? Poważna dawka niechęci, agresji w zestawieniu z tymi obojętnymi, ale żywymi, dźwiękami i głosem zza kadru. „Infection loves the child” swoim dudniącym brzmieniem i oddalonymi głosami podsyca coś nieprzyjemnego w uszach słuchacza. Jeśli dodać do tego, że autorka tej muzyki przez jakiś czas pracowała z autystycznymi dziećmi...robi się zimno. „Forward foetus” nie pozostawia złudzeń; mamy do czynienia z zupełnie wypaczonymi dźwiękami, dziwnym postrzeganiem świata. A zamykający album „are you afraid”, pytanie oczywiście dotyczy ciemności, sugeruje, że powinienem odpowiedzieć twierdząco. Jeszcze godzinę temu, bym się tego po sobie nie spodziewał.

Various Complications jest chyba zbiorem (co zresztą sam tytuł może przewrotnie sugerować) paru wcześniej publikowanych utworów i kilku nowych. Odsłuchując materiał zupełnie nie do wyłapania. Jest to album przemyślany i zrównoważony. Można byłoby nawet stwierdzić, że muzyka przebiega dwutorowo, z jednej strony plamy dźwięków, okołoambientowe czucie muzyki, przestrzeń i niespokojne rozmywające się pejzaże, z kolei z drugiej: wyraźnie naznaczony rytm, konkretna i czytelna struktura. Machina? Nie szaleńczo pędząca, ale wystarczająco, by porwać słuchacza i zmiażdżyć go w swoich niewidocznych trybikach. Nie jest więc monotonnie, to dobrze. Nawet bardzo. Podobnie dzieje się z głosem Batcheeby, który zestawiany jest z jakimiś cytatami niewiadomo pochodzenia.

(W tym przypadku zdecydowanie łatwiej jest słuchać niż pisać.) Mroczna podróż w głąb siebie? Może i tak. Nawet raczej na pewno. Jakbym miał się do czegoś odwołać, przyrównać, to zdecydowanie byłoby to nasze rodzime Sui Generis Umbra. Batcheeba wokalnie nie szaleje tak jak eLL, ale z pewnością ma wyrazisty pomysł na siebie. Gdzieś w okolicach pierwszej i drugiej płyty polskiego duetu mógłbym śmiało Various Complications postawić.
Osobiście uważam to za bardzo dobrą rekomendację.

Ucieszyło mnie, że w norweskich ciemnościach kryje się taka postać, oryginalna i nad wyraz płodna. Warto rozejrzeć się za jej innymi projektami, a jeśli ktoś miałby ochotę na ten materiał, to zapraszam tu.

czytaj dalej »

niedziela, 27 grudnia 2009

Nowy album FlyLo!



Jego ostatnie "Los Angeles" zrobiło niemałe zamieszanie na scenie eksperymentalnej elektroniki. Wydany w 2008 roku krążek, już niedługo doczeka się swego następcy, który podobnie jak poprzedni ukaże się nakładem Warp Records.

Nowy album FlyLo zatytułowany będzie "Cosmogramma", a jego premiera zaplanowana jest na 20 kwietnia przyszłego roku. Więcej szczegółów na temat nowego materiału pojawi się wkrótce. Póki co, możemy posłuchać wydawnictwa (udostępnionego za darmo), które jest efektem producenckiej współpracy z The Gaslamp Killer, w którego skład wchodzą nigdy nie wydane nagrania FlyLo.

czytaj dalej »

piątek, 25 grudnia 2009

Slash o nowej płycie


Fani znanego z Guns N'Roses i Velvet Revolwer gitarzysty, niedługo będą mieli okazję sprawdzić w jakiej formie jest ich idol.

Oto co do powiedzenia na temat zbliżającej się premiery nowego wydawnictwa ma jego autor: Mastering mojego solowego albumu został ukończony. Zajął się nim George Martino, który jest najlepszym specjalistą z jakim miałem okazję kiedykolwiek pracować. Jestem podekscytowany wynikami naszej pracy. - podkreślił artysta. - Aktualnie jesteśmy na etapie miksowania specjalnych bonusowych utworów, które zostaną ukończone już w przyszłym tygodniu. Następnie zajmiemy się masterigiem tych kawałków i to będzie już ostatni etap do otrzymania gotowej płyty.

Slash wyda swój debiutancki, solowy album latem przyszłego roku. Za dystrybucję krążka w Europie, odpowiedzialna będzie wytwórnia Roadrunner Records. Wydawnictwo ma ukazać się pod zaskakującym tytułem Slash już 23 lipca 2010 roku.

czytaj dalej »

Moonspell pracuje nad nowym albumem



Lider zespołu, w wywiadzie dla zagranicznego portalu Blabbermouth poinformował, że zespół rozpoczął prace nad pisaniem nowego materiału. Ostatnim krążkiem Portugalczyków był "Night Eternal" wydany w maju poprzedniego roku.

Jak mówił Fernando: "Ricardo przez ostatnie pół roku był bardzo płodny muzycznie i mój iPod jest pełen prawdziwych diamentów, które wspólnie z Pedro i Waldemarem Sorychtą będziemy szlifować na etapie przedprodukcyjnym".

Zdradził również, że został już wybrany tytuł nowego krążka jak i również przygotowano koncept mu przyświecający. Muzycznie będzie to podobno wszystko co, to co do tej pory zawierali w swojej twórczości, czyli: "melodie, mrok i ciężar".

czytaj dalej »

czwartek, 24 grudnia 2009

Kolejna odsłona "Heligoland"



Jakiś czas temu w sieci pojawił się zwiastun nowego materiału w postaci utworu "Paradise Circus". Zespół postanowił rąbka tajemnicy uchylić jeszcze bardziej i tym zaprezentowali w ramach audycji Morning Becomes Eclectic w radiu KCRW utwór "Girl I Love You", w którym wokalnie udziela się wieloletni współpracownik Massive Attack - Horace Andy.

Przypomnijmy, że premiera płyty została zapowiedziana na 8 lutego przyszłego roku. "Heligoland" będzie piątym albumem Brytyjczyków. Album poprzedziła wydana 4 października EP zatytułowana "Splitting Atom", na której znalazły się dwa utwory pochodzące z nadchodzącego albumu. Jak podają źródła, "Girl I Love You" to nowa wersja piosenki Andy'ego, która pojawiła się na jego albumie "Skylarking" z początku lat 70.

"Girl I Love You" w serwisie YouTube.com

czytaj dalej »

Wywiad z Proghma-C



Jeszcze jakiś czas temu o Proghma-C słyszała jedynie garstka ludzi. Dziś po wydaniu ich debiutanckiego "Bar-do Travel" o zespole zrobiło się głośno, a wszystko co najlepsze jeszcze przed nimi, między innymi udział w ProgPower Europe. O Feelu, nowym albumie i współpracy z wytwórnią rozmawiałem z perkusistą zespołu, Łukaszem Kumańskim vel Kuman.

Na początku chciałem szczerze pogratulować krążka, wyszedł Wam wyśmienicie.

Dzięki bardzo. Naprawdę miło to słyszeć.

Wiadomo, że "Bar-do Travel" nie jest Waszym pierwszym śladem jaki udało Wam się zostawić na muzycznej mapie. W 2005 roku nagraliście demo zatytułowane „Down In a Spiral”. Powiedz, dlaczego nie zostało oficjalnie wydane?

Tak naprawdę to nagraliśmy ten materiał raczej dla siebie. Żeby zobaczyć jak nam idzie praca w studio, jak zabrzmią te numery. Nie pamiętam już czy „Down In a spiral” rozsyłaliśmy po wytwórniach tudzież zinach. Jednym z powodów dlaczego tak się działo było na pewno niezbyt dobre brzmienie tego materiału. Raczej nie było się w tej sferze czym chwalić. Wiedzieliśmy że w odpowiednim miejscu i z odpowiednim człowiekiem możemy dużo lepiej zabrzmieć co udowodniliśmy nagrywając „Bar-do Travel” właśnie w Olsztynie. Aczkolwiek demko do tej pory „wisi” sobie w sieci i cały czas o dziwo zbiera pochlebne recenzje (śmiech).

Z tego co udało mi się ustalić, tytuł Waszego albumu nawiązuje do buddyzmu. Mógłbyś odrobinę szerzej przybliżyć co Was skłoniło do zastosowania takiej nomenklatury w tytule i jakie przesłanie się dokładnie za tym kryje?


W tej sprawie więcej mógłby powiedzieć nasz wokalista Bob, autor tytułu płyty i większości tekstów. Zarówno teksty jak i tytuł są symboliczne. Mówią o bardzo poważnych tematach jak życie, cierpienie. Można je odbierać w dowolny sposób. Nie jest to na pewno typowy koncept album. Słowo „Bardo” określa pewien etap przejścia. Chcieliśmy znaleźć tytuł, który w jakimś stopniu odda to co się z nami w tamtym okresie działo. Zamknięcie pewnego etapu i podróż dalej. Słowo "travel" dodaliśmy sami, to daje pole do interpretacji i słuchaczowi i nam samym, bo w sumie każdy z nas inaczej rozumie pojęcie "Bar-do Travel".

Co sądzicie o ostatnio dość intensywnej eksploatacji matematycznego, eksperymentalnego grania? Nie macie wrażenia, że powoli ów gałąź muzyczna ulega zmęczeniu i wyczerpaniu materiału?

Hmm, nie do końca mam pojęcie o jakich kapelach mowa i co tak naprawdę rozumiesz pod pojęciem „matematycznego” grania. W sumie to każdą kapelę można tak nazwać. Matematyka jest nieodłącznym elementem muzyki, każdy utwór ma przecież swoje metrum i chociażby tempo które określamy właśnie za pomocą liczb (śmiech). Chyba że chodzi ci o zespoły które wykorzystują te elementy trochę mniej pospolicie. Jest kilka takich które grają świetną muzę opartą bardzo często na nieregularnych groove’ach jak chociażby Meshuggah, The Dillinger Escape Plan czy chociażby The Mars Volta, natomiast nigdy w życiu nie określiłbym tych kapel jako „bezduszne”, „matematyczne” i nie bójmy się użyć tego słowa – „techniczne”(śmiech). Takie omijam szerokim łukiem.

Tak pół-żartem, pół-serio, lubicie Feela? Pytam, bo czytałem Wasz zeszłoroczny wywiad i wspominacie tam o uznaniu dla produkcji ich płyty.

Aaarrrgggghhh!!! Tym pytaniem zrujnowałeś właśnie naszą karierę (śmiech). Najprawdopodobniej wtedy konkurencja dosypała nam czegoś do piwa.
A pamiętasz może który z nas wygłaszał takie rewelacje??? Natychmiast zostaną wyciągnięte konsekwencje (śmiech).

"Bar-do Travel" powstawał pod czujnym okiem Szymona Czecha znanego między innymi z zespołu Nyia. Wiadomo wszem i wobec, że jeśli szukać producenta do eksperymentalnej muzyki, to tylko jego, odwalił kawał dobrej roboty jeśli chodzi o polską scenę metalową i należy mu się za to pomnik. Jesteście podobnego zdania? Jak oceniacie to co dla Was zrobił? Dobrze Wam się współpracowało?

Z Szymkiem pracowało się po prostu masakrycznie zajebiście. Jak już wspominałem – odpowiedni człowiek na odpowiednim miejscu. W sumie tego się spodziewaliśmy. Podczas sesji złapaliśmy naprawdę dobry kontakt dzięki czemu w trakcie nagrań byliśmy totalnie wyluzowani. To naprawdę bardzo ważne. Ponadto Szymon jako jedyny miał jasną wizję tego jak płyta ma zabrzmieć i wiedział w jaki sposób to zrealizować. Jeżeli chodzi o kolejny materiał to raczej wybór studia jest już z powyższych powodów przesądzony.

W gatunku jaki uprawiacie zdążyło już powstać kilka solidnych marek, które często przywoływane są jeśli pojawia się temat eksperymentalnego grania. Kto Was głównie inspiruje? Na czym się wychowaliście?


Kiedyś słuchałem dużo Death czy Black Metalu. Potem moje muzyczne zainteresowania diametralnie się zmieniły i zmieniają cały czas. Praktycznie co kilka dni mam lot na coś innego. Dużo zależy od samopoczucia. Jeśli mają już paść jakieś nazwy to ostatnio katuję rzeczy takie jak Archive, The Mars Volta czy Radiohead. Jak mam ochotę rano czymś konkretnie zmiażdżyć czaszkę zarzucam Rammstein, Gojira czy Gorefest. Pozytywnie nastrajające tematy na resztę dnia (śmiech). Jeśli zadałbyś mi to samo pytanie miesiąc temu odpowiedź pewnie była by zupełnie inna.

Przyznam, że nie jestem w stanie dosłuchać się z Waszej muzyce Toola w przeciwieństwie do Waszego wydawcy. Nie macie wrażenia, że wielu recenzentów czy słuchaczy Waszego krążka opiera się na informacji samego wydawcy, a nie stara się samemu wyciągać wniosków?

Jeśli chodzi o Tool to niektóre partie Bobera faktycznie mogą nasuwać takie skojarzenia. Muzycznie raczej nie mamy wiele wspólnego. Natomiast wydawca musi w kilku słowach przybliżyć potencjalnemu nabywcy z czym to się je i stąd biorą się takie porównania, to normalne. Dużo większa odpowiedzialność leży w rękach recenzentów którzy powinni bardziej wnikliwie słuchać płyt które opisują. Nie chciałbym nikogo urazić ale nieraz odnoszę wrażenie że w wielu przypadkach idą po prostu na łatwiznę. Z drugiej strony ciężko na swoją twórczość spojrzeć obiektywnie i zdaję sobie sprawę że niektóre momenty na naszej płycie mogą kojarzyć się z dokonaniami innych kapel. Nie da się od tego uciec i jakby nikt od tego nie ucieka (śmiech). Nie ma rzeczy w 100% oryginalnych.

Skąd pomysł na własną wizję utworu Björk? Przyznam szczerze, że gdybym nie wiedział, że jest to cover, potraktowałbym ten numer jako Wasz autorski, brzmi bardzo „po waszemu”.

Taki z resztą mieliśmy zamysł. Wersja jaką zagraliśmy na płycie chodziła za mną od dawna i po prostu na 2 dni przed rozpoczęciem nagrywek zaczęliśmy przearanżowywać ten kawałek po swojemu. Jak się okazuje pomysł był trafiony. Zajebiście też gra nam się ten numer na koncertach.

Kto odpowiada za szatę graficzną krążka? Ktoś od Was z ekipy czy postawiliście raczej na kogoś z zewnątrz?

Okładka jest wynikiem naszych pomysłów i pomysłów naszej znajomej Kasi która również odpowiada za jej wykonanie. Może w środku książeczki jest lekki chaos twórczy, co nie zmienia faktu iż efekt nam się podoba. Zainteresowanych odsyłam na stronę http://www.katarzynasojka.pl gdzie można sobie pooglądać więcej prac Kasi.

W jaki sposób doszło do Waszej współpracy z Mystic Production? Która ze stron pierwsza wyszła z inicjatywą? Jak układa się Wam współpraca?

W okolicach kwietnia wysłaliśmy do Michała skończoną płytkę i po jakimś czasie zadzwonił do nas z propozycją współpracy. Póki co wszystko układa się zajebiście. W największych magazynach muzycznych, portalach itp. ukazują się reklamy, recenzje i wywiady z nami. 15- go lutego płyta ukaże się w całej Europie i z tego co się zapowiada będzie to poparte niezłą akcją promocyjną. Z ludźmi z firmy jest fajny, luźny kontakt. Naprawdę nie mamy powodów by narzekać.

Jak wspominacie Wasze ostatnie koncerty? Co prawda publiczność miała już kilka okazji, żeby wcześniej Was poznać, ale nie przy okazji nowego materiału. Jak reagują na zawartość krążka?

Reakcję są w zdecydowanej większości pozytywne. Z każdym kolejnym gigiem czujemy się coraz lepiej na scenie. Zdarza się nam zagrać koncerty wyjątkowe na których znajdujesz niesamowite pokłady energii tak jak to miało miejsce np. w Olsztynie wraz z Tides From Cebula i Organoleptic Trio. Jest to zasługa właśnie publiczności. Jeśli wśród niej nie ma przypadkowych osób energia przekazywana jest w obie strony. Niesamowite uczucie.

Jak kształtują się Wasze przyszłe plany koncertowe? Jesteście zorientowani póki co na rodzimą scenę czy planujcie zagraniczne wypady?


Póki co potwierdzamy daty koncertów które odbędą się w Polsce na początku przyszłego roku, około dziesięciu sztuk. Po wakacjach chcemy zorganizować kolejną trasę. Wtedy najprawdopodobniej uda nam się opuścić granice kraju. W październiku 2010 zagramy na pewno na fajnym festiwalu w Holandii który nazywa się ProgPower. Dużo promo packów zostało przez wytwórnię wysłanych do zachodnich agencji koncertowych także mamy nadzieję że coś się z tego urodzi.

Przy okazji zagranicy. Jest jakiś odzew z zagranicznych portali, blogów, zinów? Próbowaliście tam swoich sił?


Zaczynają nieśmiało pojawiać się na zagranicznych portalach recenzje czy wywiady. Dużo ludzi koresponduje z nami poprzez myspace czy lastfm. Odbiór jest naprawdę świetny. W tej kwestii na pewno jeszcze wiele się zmieni jak już debiut ukaże się na zachodzie.

Co później, myślicie już o drugim krążku?

Absolutnie. Mamy już zarysy kilku kompozycji. Nowy materiał zapowiada się ciekawie. Chociaż proces twórczy nigdy nie przebiegał u nas jakoś specjalnie sprawnie to mamy nadzieję że niedługo zaczniemy nowe rzeczy sprawdzać w warunkach koncertowych.

Chcielibyście przekazać naszym czytelnikom kilka słów od siebie na koniec?

Oczywiście że tak. Stay Brutal! (śmiech)


czytaj dalej »

środa, 23 grudnia 2009

Nosaj Thing - Drift



Oj, na początku ciężko było się nam zapoznać z panem Nosaj Thing. Czułem to „coś” co siedzi w jego debiucie i czułem że to „coś” jest wyjątkowo interesujące, ale nie wiedziałem jak to ugryźć. Jednak jak to bywa z dobrymi płytami, po którymś odsłuchu, tajemniczy producent z Los Angeles, skromnie otworzył mi drzwi do swojego muzycznego świata.

Nosaj Thing jest muzykiem i to określenie najlepiej do niego pasuje. W jego dźwiękach wybrzmiewa specyficzna połamana elektronika, która ostatnio bardzo ciekawie rozwija się w LA, łączy się ona momentami z ambientowymi przestrzeniami, zamgloną melancholią z okolic Boards of Canada i hip hopowymi bitami. Nosaj Thing, mimo tych odwołań, nie stosuje ani jednej kalki, to jego autorska wizja muzyki – od pierwszej do ostatniej minuty tego krótkiego albumu.

„Drift” to album miejski, w najlepszym tego słowa znaczeniu. Raz poruszamy się po opustoszałej metropolii, która ma odcień błękitu i jest mokra od deszczu, potem idziemy nocą po „rozbudzonej” ulicy, napakowani jakimiś dragami, a intensywnie świecące i migające neony układają się w jakiś psychodeliczny kolaż. Natomiast takie utwory jak: „Caves”; „Light 1” idealnie ukazują typowy wielkomiejski pęd.

Zawyrokowałbym jedną rzecz, choć nie wiem czy nie jest jeszcze za wcześnie na taką tezę, ale czuję jakieś duchowe powinowactwo między Nosaj Thing i innymi oryginalnym twórcami elektroniki z Los Angeles, takimi jak Flying Lotus czy Gaslamp Killer, a klasykami jazzowymi, takimi jak Miles Davis czy John Coltrane. Wydaje mi się, że muzyce tych twórców, mimo że istnieją na zupełnie innej płaszczyźnie stylistycznej, przyświeca podobna idea - ukazanie szybkiego życia miasta, gdzie, pozornie, nie ma miejsca na odczucia jednostki. Jednocześnie potrafią odnaleźć w tych miejscach jakąś szczyptę melancholii, spokoju i indywidualizmu jednostki otoczonej tysiącem innych osób. Ukazują miasto, które nienawidzimy i kochamy zarazem.

Oczywiście „Drift” ma sporą część znamion debiutu. Czasem, odbiorca żałuje, że autor nie wziął w dłoń nożyczek i nie skrócił w niektórych miejscach swojego i tak krótkiego albumu. Bo kilka utworów trochę się dłuży, co źle wpływa na interesujący muzyczny koncept całości. Ale mało kto, jako debiutant, nagrywa dzieło wybitne. A „Drift” zwiastuje nadejście naprawdę fascynującej muzycznej osobowości. Ja już osobiście wyczekuję z wielkimi nadziejami kolejnego albumu Nosaj Thing.

czytaj dalej »